Cappella della Sacra Sindome (Kaplica Świętego Całunu)

Za Palazzo Reale przy Piazza San Giovanni góruje Duomo i barokowa dzwonnica. Renesansową katedrę św. Jana Chrzciciela (Cattedralle di San Giovanni Battista) zaprojektował Toskańczyk Meo del Caprino. W 1997 r. ucierpiała ona z powodu pożaru, szczęśliwie jednak płomienie ominęły Cappella della Sacra Sindome. W kaplicy przechowywany jestCałun Turyński, w który, według tradycji, po zdjęciu z krzyża owinięto ciało Chrystusa. Na materiale odbity jest wizerunek brodatego mężczyzny w koronie cierniowej. Badania zawartości węgla izotopu C14 wykazały, że płótno pochodzi z okresu średniowiecza, możliwe, że wtedy właśnie zostało zręcznie spreparowane. Przez cztery stulecia całun pozostawał w rękach dynastii sabaudzkiej. Przebywający na wygnaniu król Umberto nakazał po swojej śmierci przenieść go do Watykanu, pozostał jednak w Turynie. Niestety, turyści mogą oglądać jedynie fotografię. Oryginał pokazywany jest co 25 lat, po raz kolejny - w 2025 r.

           Całun Turyński jest kawałkiem lnianego płótna, długości 4,3 m i szerokości 1,1 m z widniejącym na nim wizerunkiem (od przodu i od tyłu) mężczyzny, który poniósł śmierć przez ukrzyżowanie. Już sam ten fakt może budzić zainteresowanie, lecz twierdzenie, że jest to prawdziwe płótno grobowe Jezusa Chrystusa, wywołało wręcz burzę dyskusji. By rzecz wyjaśnić, przeprowadzono szczegółowe badania naukowe oraz organizowano międzynarodowe konferencje. W 1978 roku całun, wystawiony w Turynie, przyciągnął trzy miliony ludzi. Niektórzy sądzą, że historia całunu zaczęła się w 1357 roku, gdyGeoffrey II z Charney wystawił go w Lirey, we   Francji. Znane są jednak wcześniejsze wzmianki o wizerunku Jezusa. Na przykład pewien tekst z VI wieku podaje, że Chrystus otarł twarz chustą i uwiecznił na niej swe rysy. Podobno wręczył ową chustę wysłannikowi króla Abgara z Edesy. Przekazy utrzymują, że wizerunek Chrystusa był w Edesie do 944 r., kiedy wojsko bizantyjskie zabrało go do Konstantynopola, gdzie pozostawało do roku 1204, gdy miasto zajęli rycerze czwartej krucjaty i zawładnęli jego skarbami. To mogłoby wyjaśnić, dlaczego w XIV wieku całun wystawiono we Francji.

          W średniowieczu wystawiano wiele "płócien grobowych" Jezusa, lecz tylko ten pokazuje żółtawy wizerunek na białym tle, postrzegany jako negatyw podobizny ukrzyżowanego mężczyzny, widzianego z przodu i od tyłu. Odbieramy wrażenie trójwymiarowości. W zdumienie wprawia też szczegółowość obrazu. Anatomia człowieka została oddana z niezwykłą dokładnością, podobnie uszkodzenia powstałe w wyniku biczowania, ślady krwi płynącej z ran po gwoździach na nadgarstkach i stopach oraz krwi na głowie, a także szczegóły dotyczące włosów i brody. Ponadto można zauważyć prawdopodobnie złamany nos oraz monety położone na oczach. Poddane testom DNA próbki krwi okazały się krwią ludzką, grupy AB, pochodzącą od mężczyzny. Są również pozostałości mikroskopijne, m. in. Drobiny ziemi, kurzu oraz pyłków, które pochodziły z wielu roślin - specjaliści zdefiniowali 19 gatunków występujących wyłącznie w okolicach Jerozolimy i Jerycha. W 1988 roku określono wiek całunu metodą radiowęglową w laboratoriach w Zurychu, Oksfordzie i Tuscon, wykorzystując technikę spektometrii masowej (AMS), która pozwala datować mniejsze próbki. Pomiędzy trzy laboratoria rozdzielono kawałeczek tkaniny o wymiarach 1 x 5,7 cm. Ustalono, że materiał całunu pochodzi z lat 1260 - 1390.

          Dla wielu, zwłaszcza dziennikarzy, radiowęglowe datowanie kładzie kres sporom. Podobnie w mniemaniu wielu naukowców badania z 1988 r. są ostateczne. Inni wskazują jednak na to, że próbkę pobrano z części całunu, która od czasu pierwszego wystawienia była       wielokrotnie dotykana i przez to zanieczyszczana. Ponadto całun ucierpiał podczas pożaru w Turynie w 1532 r., a ogień powoduje kolejne przekłamania w datowaniu, co potwierdzają doświadczenia przeprowadzone na materiałach znanego pochodzenia. Jeszcze inni zauważają, że na starych lnianych włóknach żyją grzyby i bakterie, których nie usunięto przed procesem datowania całunu. Wreszcie, ponieważ powstanie materiału określono na XIII lub XIV w., stylartystyczny portretu (jeśli zostałby uznany za fałszerstwo), powinien być średniowieczny, a tak nie jest.

             Jak zatem wyjaśnić zagadkę Całunu Turyńskiego? Czy to fałszerstwo, przypadek, czy cud? Rozważano już wszystkie możliwości. Na przykład na płótnie nie ma śladów pędzla, kwalifikujących całun jako malowidło; twórca mógł jednak użyć barwników do tkanin. Sugerowano też, że wizerunek mógł powstać, gdy materiałem owinięto gorącą figurę. Niektórzy utrzymują, że odbicie ludzkich kształtów jest efektem utrwalenia się na całunie gazów wydzielanych przez ulegające rozkładowi zwłoki. Inni usiłują dowieść, że jest to naturalne odbicie ciała (efekt Volkringera albo odwodnienie włókien lnianych). Wysuwano również teorie o promieniowaniu: na tkaninę oddziaływało naturalne pole elektromagnetyczne ciała albo przeciwne - ponadnaturalny wybuch promieniowania elektromagnetycznego nastąpił w chwili zmartwychwstania Jezusa. Są też tacy, którzy sądzą, że powstanie odbicia umożliwiła energia duchowa towarzysząca zmartwychwstaniu.

Nadal istnieje otwarte pole do dyskusji i eksperymentów. Jedna z najbardziej przekonujących teorii mówi, że wizerunek jest wynikiem złożonych procesów naturalnych, których działania jeszcze nie odkryto. Eksperyment wykonany z wykorzystaniem manekina w starożytnym grobowcu w Jerozolimie sugeruje, że gorąco (gorączka pośmiertna) i ludzki pot o kwaśnym odczynie, w połączeniu ze środowiskiem zasadowym oraz wysoką wilgotnością, panującą w grobowcu wykutym w skale wapiennej, mogą spowodować powstanie słabego wizerunku na niebielonym płótnie. Niezależnie od wyjaśnienia tego procesu Całun Turyński pozostaje ewenementem naukowym, opierającym się wszelkim próbom analiz i klasyfikacji.

Negatyw pierwszej fotografii Całunu Turyńskiego

wykonanej w 1898 roku.

 

Na tym fragmencie Całunu Turyńskiego wyraźnie widać,

że gwoździe przebiły nadgarstki.

 

Przód postaci z Całunu Turyńskiego, pionowe linie są

śladami przypalenia,  a trójkątne pola powstały podczas

          pożaru w 1532 r.

 

Złota moneta Justyniana II, wybita pomiędzy 692 a 695 r.

Na tych monetach po raz pierwszy umieszczono wizerunek

Jezusa, bardzo podobny do widniejącego na całunie

                                                                              Ikona z portretem Jezusa z klasztoru

                                                                                   św. Katarzyny na górze Synaj

                                                                                                   (VI wiek)